Opis obrazka

Peregrynacja obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w katedrze

Gorzowska katedra 3 i 4 września stała się kolejnym miejscem peregrynacji obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej po diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Tutejszy proboszcz ks. Mariusz Kołodziej przypomniał, że: „Maryja nigdy nie przychodzi po to, żeby zatrzymać człowieka na sobie. Ona zawsze przychodzi z Jezusem i zawsze prowadzi do Jezusa”.

Inicjatywa jest elementem przygotowań do przypadającej w przyszłym roku 150. rocznicy objawień Maryi w Gietrzwałdzie. Mszy św. na rozpoczęcie przewodniczył proboszcz katedry ks. Mariusz Kołodziej. W modlitwie wzięli udział kapłani i wierni z całego miasta i okolic.

Proboszcz katedry w kazaniu wyszedł od pytania, które może nasuwa się wielu osobom, po co przybywa obraz Maryi, skoro jej wizerunek jest obecny w tylu kościołach, kaplicach i domach. – Odpowiedź podpowiada nam dzisiejsza Ewangelia. Święty Łukasz mówi: „Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry”. Maryja jest w drodze. Dowiedziawszy się, że Elżbieta oczekuje dziecka, nie pozostaje w Nazarecie, ale wyrusza do niej. Idzie do człowieka. Idzie, żeby być blisko. Idzie, żeby przynieść swoją obecność, ale przede wszystkim przynosi Tego, którego nosi w swoim łonie – mówił proboszcz katedry i kontynuował: – I właśnie to słowo – droga – jest bardzo ważne dla tego, co dzisiaj rozpoczynamy. Peregrynacja jest drogą. Maryja, która kiedyś szła z Nazaretu do Ain Karim, dzisiaj – poprzez swój obraz – wyrusza z Gietrzwałdu i przybywa do Gorzowa. To nie jest tylko przewiezienie obrazu z jednego miejsca do drugiego. To jest swoiste nawiedzenie. Maryja przychodzi do nas – dodaje.

Maryja przychodzi, ale zawsze przychodzi z Jezusem. – I dlatego od samego początku trzeba powiedzieć coś bardzo ważnego: Maryja nigdy nie przychodzi po to, żeby zatrzymać człowieka na sobie. Ona zawsze przychodzi z Jezusem i zawsze prowadzi do Jezusa. Prawdziwa pobożność maryjna nie oddala nas od Chrystusa, ale jeszcze mocniej z Nim jednoczy. Maryja jest Matką, która mówi: popatrz na mojego Syna, słuchaj mojego Syna, zaufaj mojemu Synowi – mówił ks. Kołodziej. – Widać to bardzo wyraźnie w dzisiejszej Ewangelii. Maryja przychodzi do Elżbiety, a później wypowiada słowa: „Wielbi dusza moja Pana”. Zwróćmy uwagę: Maryja nie mówi „wielbi dusza moja mnie”. Ona mówi: „Wielbi dusza moja Pana”. To jest cała tajemnica Maryi. Ona zawsze wskazuje dalej – na Boga, na Chrystusa, na Jego działanie. Dlatego także ta peregrynacja ma sens tylko wtedy, kiedy przez Maryję bardziej odkryjemy Jezusa – dodał.

Kaznodzieja podkreślił, że Gorzów i Warmię dzielą nie tylko przestrzeń, ale i historia, a jednak te dwa miejsca zostają ze sobą połączone. – I jest w tym coś bardzo pięknego. Maryja jest przecież Matką całego Kościoła. Nie jest Matką tylko jednego sanktuarium, jednej parafii czy jednego regionu. Jest Matką, która idzie do swoich dzieci. Dlatego dzisiaj możemy powiedzieć: Maryjo z Gietrzwałdu, przychodzisz na ziemię gorzowską. Przychodzisz do naszego miasta. Przychodzisz do naszej katedry – mówił ks. Mariusz. – A kiedy myślimy o Gietrzwałdzie, wracamy do roku 1877. To był czas trudny. Polska nie istniała wtedy na mapie Europy. Warmia znajdowała się pod panowaniem pruskim. Trwał Kulturkampf, a katolicy doświadczali presji i ograniczeń. W tym właśnie czasie, w małej warmińskiej miejscowości Maryja ukazuje się dwóm młodym dziewczętom – Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej. I przemawia do nich po polsku. To miało ogromne znaczenie dla ludzi tamtej epoki. Ale trzeba powiedzieć coś jeszcze ważniejszego. Gietrzwałd nie jest ważny tylko dlatego, że Maryja przemówiła tam po polsku. Gietrzwałd jest ważny przede wszystkim dlatego, co Maryja chciała ludziom powiedzieć. A jednym z najważniejszych wezwań było wezwanie do modlitwy, do różańca, do życia z Bogiem – dodał.

To sprawia, że Gietrzwałd to nie tylko historia. Tamta sytuacja polityczna, jak zauważył kaznodzieja, już się zmieniła, ale człowiek się aż tak bardzo nie zmienił. Nadal potrzebujemy Boga. – Nadal potrzebujemy modlitwy. Nadal potrzebujemy nawrócenia. Nadal nasze rodziny potrzebują pokoju. Nadal nasze dzieci potrzebują wiary. Nadal człowiek potrafi zagubić się w świecie pełnym informacji, hałasu i różnych propozycji. Nadal potrzebujemy nauczyć się słuchać Boga. I dlatego Maryja z Gietrzwałdu przychodzi dzisiaj do Gorzowa – zauważył ks. Kołodziej. – Ale przychodzi również do konkretnego Kościoła, który ma swoją historię. Ta katedra pamięta jeszcze czasy dawnego Landsbergu. Pamięta dramat wojny i wielką zmianę, jaka dokonała się tutaj po 1945 roku. Pamięta ludzi, którzy przybywali na te ziemie z różnych stron Polski. Pamięta kapłanów, którzy po wojnie musieli właściwie zaczynać życie Kościoła od nowa. Pamięta tysiące ludzi, którzy tutaj przyjmowali chrzest, bierzmowanie, zawierali małżeństwa, przystępowali do Eucharystii, żegnali swoich bliskich i szukali odpowiedzi na najważniejsze pytania swojego życia. Ta katedra jest więc świadkiem historii. Nie jest tylko zabytkiem. Jest domem żywego Kościoła. I kiedy dzisiaj Maryja przychodzi do tej katedry, przychodzi do Kościoła, który od dziesięcioleci modli się tutaj, żyje tutaj i próbuje przekazywać Ewangelię kolejnym pokoleniom – dodał.

Dziś ok. godz. 16.00 zakończy się peregrynacja w katedrze. Obraz zostanie następnie przewieziony do Sanktuarium Matki Bożej Gospodyni Babimojskiej w Babimoście, a wieczorem trafi do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie.

Objawienia w Gietrzwałdzie miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. To jedyne w Polsce objawienia maryjne oficjalnie zatwierdzone przez Kościół rzymskokatolicki. Kult objawień został oficjalnie zatwierdzony przez Kościół 11 września 1977 roku, sto lat po tych wydarzeniach.

KAI