Opis obrazka
Fot. Marek Surmacz

Pielgrzymka działaczy opozycji i osób represjonowanych do Rokitna

 

„Pięćdziesiątnica nie jest więc jedynie wydarzeniem emocjonalnym ani symbolem religijnego entuzjazmu. To chwila, w której Bóg zaczyna przemieniać wnętrze człowieka” – mówił bp Adrian Put w 24 maja w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie. Tego dnia odbyła się tu Diecezjalna Pielgrzymka Działaczy Opozycji Antykomunistycznej i Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych.

Pielgrzymka odbyła się już po raz piąty. Wszystko rozpoczęło się wykładem prof. Jana Majchrowskiego „Dom i Ojczyzna: korzenie patriotyzmu w ujęciu Błogosławionego Stefana Wyszyńskiego”, po którym odbył się koncert religijno-patriotyczny w wykonaniu Chóru z parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze. Głównym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem bp. pomocniczego Adriana Puta. Pielgrzymka zakończyła się spotkaniem integracyjnym i poczęstunkiem. – Bezpośrednio po beatyfikacji sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego zrodził się pomysł, że to byłby bardzo dobry patron dla naszego środowiska. Uznaliśmy się, że będziemy spotykali się na pielgrzymce w bliskości rocznicy śmierci, a równocześnie wspomnienia liturgicznego przypadającego na 28 maja – wyjaśnia ks. Eugeniusz Jankiewicz.

Na początku homilii bp Adrian Put odniósł się do Ewangelii w której apostołowie są zamknięci w Wieczerniku. – Święty Jan zanotował jedno krótkie zdanie: „drzwi były zamknięte z obawy”. To zdanie jest niezwykle ludzkie – zauważył biskup i kontynuował: – Ci sami Apostołowie, którzy słyszeli słowa Jezusa, widzieli cuda i byli świadkami pustego grobu, nadal noszą w sobie lęk. Wiedzą już, że człowiek może zostać ukarany za prawdę. Wiedzą, że tłum potrafi domagać się śmierci niewinnego. Wiedzą, że można zostać opuszczonym, zdradzonym i upokorzonym. I właśnie do ludzi zamkniętych ze strachu przychodzi Chrystus. To bardzo ważne: On nie czeka, aż staną się doskonali, odważni i mocni. Przychodzi do nich pośród ich lęku. A potem tchnie na nich Ducha Świętego. Ten gest Chrystusa nie jest przypadkowy. Ewangelista używa tutaj języka przypominającego opis stworzenia człowieka z Księgi Rodzaju. Bóg tchnął w człowieka dech życia. Teraz zmartwychwstały Chrystus tchnie Ducha Świętego w Apostołów. To początek nowego stworzenia. Pięćdziesiątnica nie jest więc jedynie wydarzeniem emocjonalnym ani symbolem religijnego entuzjazmu. To chwila, w której Bóg zaczyna przemieniać wnętrze człowieka.

Biskup odniósł się również do psalmu niedzielnej liturgii i słów „Kiedy odbierasz im oddech, marnieją i w proch się obracają. Stwarzasz je, napełniając swym Duchem, i odnawiasz oblicze ziemi”. – Jak głębokie są te słowa. Psalmista przypomina, że życie człowieka nie jest własnością państwa, ideologii ani historii. Życie pochodzi od Boga. Także godność człowieka pochodzi od Boga. I dlatego nikt nie ma prawa odbierać człowiekowi wolności sumienia – mówił biskup. – Ale ten Psalm mówi jeszcze coś więcej. Mówi, że Duch Boży odnawia oblicze ziemi. Nie tylko struktury społeczne. Nie tylko historię narodów. Duch Święty odnawia przede wszystkim wnętrze człowieka.

Pięćdziesiątnica, jak zauważył biskup, nie jest świętem ludzi moralnie lepszych od innych. – Jest świętem grzeszników, których Duch Święty przemienia od wewnątrz. Apostołowie także byli słabi. Piotr zaparł się Chrystusa. Inni uciekli spod krzyża. A jednak Chrystus nie odrzucił ich. Tchnął w nich swojego Ducha – podkreślił biskup i dodał: – To właśnie jest nadzieja Kościoła. Nie własna doskonałość. Nie siła instytucji. Ale obecność Boga, który potrafi podnieść człowieka z lęku, grzechu i słabości. Dlatego Kościół dzisiaj nie modli się jedynie o zachowanie pamięci historycznej. Modli się o świętość sumień. Bo od przyszłości sumień zależy przyszłość narodu. Jeżeli człowiek utraci zdolność odróżniania prawdy od kłamstwa, dobra od zła, wtedy nawet najlepsze systemy polityczne nie uratują społeczeństwa.

Przypomniał również, że Duch Święty jest Duchem prawdy. – Ale prawda Ewangelii nigdy nie jest oddzielona od miłości. Dlatego chrześcijanin nie może budować przyszłości na nienawiści. Nie może żyć wyłącznie pamięcią dawnych krzywd. Nie może pozwolić, aby rana stała się centrum jego życia – zauważył i kontynuował: –Chrystus po zmartwychwstaniu przychodzi do Apostołów i mówi: „Pokój wam”. To pierwsze słowa Zmartwychwstałego. Nie gniew. Nie odwet. Nie oskarżenie. Pokój. To nie znaczy zapomnienia o złu. To znaczy zwycięstwo miłości nad nienawiścią. I może właśnie tego najbardziej potrzebuje dziś świat: ludzi, którzy mają odwagę żyć prawdą, ale bez pogardy wobec drugiego człowieka.

Na zakończenie biskup przypomniał, że w Wieczerniku razem z Apostołami była Maryja. – Trwała pośród Kościoła oczekującego Ducha Świętego. Nie dominowała. Nie mówiła najwięcej. Ale była wierna – podkreślił i dodał: – Dlatego w tym sanktuarium powierzamy dziś Matce Bożej: ludzi zranionych przez historię, ludzi noszących ciężar dawnych cierpień, ludzi walczących o zachowanie prawego sumienia, i młode pokolenie, które często nie zna już ceny wolności. Prośmy, aby Duch Święty odnawiał oblicze tej ziemi przede wszystkim przez odnowę ludzkiego serca. Bo tylko człowiek przemieniony przez Boga potrafi naprawdę budować świat bardziej ludzki. A kiedyś – gdy skończy się historia wszystkich ludzkich systemów, sporów i podziałów – pozostanie tylko jedno pytanie: czy człowiek ocalił swoje sumienie i pozostał wierny Chrystusowi?

Organizatorem pielgrzymki jest Wojewódzka Rada Konsultacyjna ds. Działaczy Opozycji Komunistycznej i Osób Represjonowanych.

W rokitniańskim sanktuarium znajduje się łaskami słynący cudowny obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej datowany na początku XVI wieku na drewnie lipowym i przypisywany nieznanemu artyście, przypuszczalnie ze szkoły niderlandzkiej. W Rokitnie znajduje się od 1669 r. „Widnieje na nim popiersie Matki Bożej na złoconym tle, z charakterystycznie odsłoniętym uchem, dlatego też Matkę Bożą Rokitniańską nazywa się Cierpliwie Słuchającą. Głowę Maryi okala wydrążona w drewnie aureola, twarz jest pochylona ku lewej stronie. Spokojna, jakby zasłuchana, z przymkniętymi oczami. Włosy okrywa muślinowy welon i nakrycie w kolorze niebieskim z żółtą podszewką, na piersi szata w królewskim odcieniu czerwieni. Obraz ma wymiary: 40 cm wysokości i 27 cm szerokości” – czytamy na stronie internetowej sanktuarium.

KAI

Sprawdź także

Finał diecezjalnego konkursu o św. Franciszku z Asyżu

„Śladami św. Franciszka. Troska o świat” – to hasło przewodnie konkursu dla dzieci i młodzieży …