„Eucharystia jest naszą polisą na życie wieczne” – mówił bp Tadeusz Lityński w Zielonej Górze. W uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa procesja eucharystyczna, jak co roku. głównymi ulicami miasta,
W tym roku procesja eucharystyczna wyruszyła po Mszy św. w zielonogórskiej konkatedrze i przeszłą głównymi ulicami miasta do Kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela.
Na początku homilii biskup odwołał się do czytania z Księgi Powtórzonego Prawa i momentu, wędrówki Izraelitów ku Ziemi Obiecanej, kiedy Naród Wybrany zapomniał o tym, co Bóg dla niego uczynił. – Słowo Boże ukazuje nam, że problemem Izraelitów nie było to, że Bóg przestał im pomagać, że przestał ich prowadzić – oni przyzwyczaili się tak bardzo do tego, że straciło to w konsekwencji dla nich jakąkolwiek wartość. Dlatego Mojżesz tak bardzo konkretnie przypomina im, co Bóg zrobił: wyprowadził z niewoli, chronił przed zagrożeniami pustyni, dał wodę, dał pokarm. Przecież Izrael latami o tym marzył, a kiedy to dostali, to zwyczajnie po czasie przestali upatrywać w tym wartość – mówił biskup. – Co roku, w tę Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, Bóg zaprasza nas do jednego – by ucieszyć się na nowo tym, co od Niego otrzymujemy, co może i nam już spowszedniało, o czym zbyt łatwo zapominamy. Bóg przez Mojżesza do nas również mówi – nie zapominaj o Bogu swoim. Eucharystia leczy naszą pamięć! Pomaga na nowo spojrzeć na siebie, na świat tak, jak widzi go Bóg! Bardzo pomocne jest Słowo Boże wypełnione obecnością Ducha Świętego, który uświęca i poucza – dodał.
Biskup odniósł się również do słów Jezusa: „kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a ja w nim” i zachęcił, aby na chwilę zatrzymać się przy słowie: trwać. – Zawsze, gdy przyjmujemy Chrystusa w Eucharystii, On sam w nas zamieszkuje, dając nam udział w swoim Boskim życiu – mówił kaznodzieja. – Ewangeliczny obraz Jezusa – chleba z nieba uzmysławia nam dziś jeszcze jedną prawdę. Chleb nie jest bowiem wypiekany po to, by go nosić, ale by jeść, by karmić nim innych. Jezus karmi nas swoją miłością, swoim Ciałem i Krwią po to, byśmy i my dla świata stawali się chlebem, który będzie karmił ich głody serca! – dodał.
Kaznodzieja odniósł się także do niedawnej 29. rocznicy pielgrzymki Jana Pawła II do Gorzowa. – „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” – pytał nas Jan Paweł II. To było pytanie o naszą wiarę i naszą modlitwę – mówił bp Lityński. – I zauważył, że potrzebne są nam specjalne momenty przeznaczone wyłącznie na modlitwę. Modlitwa jest niezbędna zarówno w życiu osobistym i w apostolacie. Życie modlitwy wyrasta z uczestniczenia w liturgii Kościoła. Aby mogło się ono rozwijać, potrzeba udziału we Mszy Świętej, potrzeba korzystać z Sakramentu Pojednania – dodał.
Na zakończenie zauważył, że dzisiaj wielu chrześcijan w kręgach rodzinnych i towarzyskich odczuwa naturalny lęk nie tylko przed cierpieniem, śmiercią, czy wojną, ale także przed odmienną opinią bliźnich, zwłaszcza, gdy ta opinia posiada potężne środki wyrazu, które łatwo mogą się stać środkami nacisku. – Dlatego człowiek często woli się przystosować do otoczenia, do panującej mody, przystosować się raczej niż podjąć ryzyko świadectwa wierności Chrystusowej Ewangelii. I tak ten proces przystosowania osłabia wiarę, zaniedbuje modlitwę i wyprowadza ze wspólnoty – zauważył hierarcha. – Nasza obecność dzisiaj jest świadectwem wiary, w Syna Bożego, który staje się na naszych ołtarzach żywym chlebem. Naszą modlitwą podczas tej zielonogórskiej procesji wyznajmy, że Jezus jest Bogiem wszechmocnym, ale jednocześnie pokornego serca. Nasza modlitwa procesyjna jest aktem adoracji Boga, oddania czci Jezusowi za miłość ofiarną. Przyjmijmy postanowienie, niech nasze chrześcijańskie życie z codziennymi obowiązkami, będzie praktyczną służbą dla głodnych miłości, pokoju i przebaczenia – dodał na zakończenie.
KAI
Oficjalna strona Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej