czwartek , 22 października 2020

Z nauczania kard. Stefana Wyszyńskiego (4)

Oto kolejny fragment kazania, które kard. Stefan Wyszyński wygłosił na placu przed katedrą gorzowską w trakcie centralnych obchodów diecezjalnych Millenium Chrztu Polski 6 listopada 1966 r.

Ale gdy tworzymy tę jedność, musimy pamiętać, że to, co najbardziej wartościowe i istotne, zawsze dzieje się w człowieku ochrzczonym. To człowiek ochrzczony otrzymuje Ojca i Syna i Ducha Świętego, staje się mieszkaniem i świątynią Bożą. Jego członki są poświęcone Bogu. Do człowieka ochrzczonego skierowane są słowa: „Przeto nosicie i czcijcie Boga w ciałach waszych”.

Stąd człowiek ochrzczony jest przez Kościół Chrystusowy wysublimowany, wydźwignięty, uszlachetniony i podniesiony w swojej wielkiej godności. Kościół, patrząc na Boga Człowieka, jednocześnie pamięta i o każdym człowieku i jak w Bożym Synu widzi w nim prawdziwego człowieka: „Ecce Homo” – oto człowiek.

Tak też, Najmilsze Dzieci, w Was przede wszystkim – ludzi, I czy to od ołtarzy, czy z wyżyn ambony, przy chrzcielnicy, w Sakramencie Pokuty, czy przy stole Eucharystycznym, przy łożu chorego, czy przy szczątkach śmiertelnych brata, który odszedł do Ojca, wszędzie pamięta: oto człowiek, prawdziwy, człowiek, ukształtowany na obraz i podobieństwo Boże!

Kościół ciągle przypomina Rodzinie ludzkiej, że składa się ona z dzieci Bożych. A każdy z nas, choćby przez niedole osobiste jak najniżej upadł, chociażby nie był godzien szacunku jeszcze jest człowiekiem, nie przestał nim być. Jeszcze jest na nim światło Oblicza Bożego, jeszcze pochyla się nad nim Bóg miłosierny i szepcze mu miłośnie: „Nikt cię nie potępił, i Ja cię nie potępię. Idź w pokoju, a nie grzesz więcej”. – „Nie umarłeś, ale żyć będziesz”.

To właśnie Kościół, wywyższając człowieka, jednocześnie nieustannie przypomina całej ludzkości, każdemu narodowi, a w narodach – każdemu obywatelowi, zwierzchnikowi czy podwładnemu: „ecce homo – oto człowiek”, największa wartość na świecie, w rodzinie, w narodzie, w państwie i w międzynarodowej Rodzinie narodów.

Jest wielką zasługą Kościoła, że nieustannie humanizuje, nieustannie staje w obronie kultury ludzkiej, człowieczej, osobowej. Czynił to wspaniale szczególnie na Soborze Watykańskim II, na którym tyle uwagi poświęcił osobie ludzkiej, dziecięciu Bożemu, jako indywiduum, jego osobowości, nienaruszalnym prawom i głównemu obowiązkowi, aby być człowiekiem, prawdziwym, rzetelnym, Bożym.

Z tym my, dzieci Boże, wchodzimy w Wiary nowe Tysiąclecie, w naszym życiu osobistym, rodzinnym, narodowym i państwowym, w życiu społecznym, zawodowym i kulturalnym.

Mając przed oczyma tak wysoką godność człowieka, wiemy, że ona nas zobowiązuje. A jeżeli kiedy, to właśnie teraz, gdy podejmujemy start życiowy w Wiary nowe Tysiąclecie. Musimy wejść w nie tak, aby każdy mógł o nas powiedzieć: „ecce homo” – Abyś Ty mógł sam o sobie powiedzieć: człowiekiem jestem! – Abyś mówił patrząc na każdego, kogo spotykasz: oto człowiek.

Takie wartości, wybitnie humanistyczne i ludzkie, są wyrazem współczesnego rozwoju i upragnieniem współczesnej ludzkości. Człowiek bowiem świadomy jest swej godności, o której Kościół nieustannie nam mówi. Świadomy jest prawa do prawdy, wolności, sprawiedliwości, szacunku i miłości, jak poucza o tym Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, Konstytucja Pastoralna o obecności Kościoła w świecie współczesnym, a zwłaszcza wiekopomna, pamiętna Encyklika Papieża Jana XXIII: „Pacem in terris” – „O pokoju na ziemi”.

Z takimi pojęciami wchodzimy również w życie rodzinne i stajemy przed wielkim zagadnieniem rodziny. Patrzą na nią uważnie i Kościół i Naród i Państwo. Wszystkie te społeczności mają prawo z uwagą i bezpośrednim zainteresowaniem patrzeć w dzieło rodziny, w kolebę, gdzie rodzi się człowiek Boży, dziecko Narodu i obywatel Państwa.

My, patrząc w życie rodziny, mamy swoje doświadczenia na temat jej wartości i znaczenia. Wiemy, że sam Bóg zajął się sprawą rodziny. On połączył dwoje. Przez Swojego Syna zagwarantował rodzinie całość, niezbędną dla przeprowadzenia procesu biologicznego, wychowawczego, społecznego, obywatelskiego, nawet ekonomicznego.

Te wszystkie dziedziny są zainteresowane dobrym funkcjonowaniem rodziny. Naród, który jest właściwie „rodziną rodzin”, bierze swoje dzieci z rodziny domowej. Państwo także nie może produkować swoich obywateli w fabrykach, ale musi o nich pokornie prosić rodzinę. Od tego, ile w tych „betlejemach”, w gniazdach rodzinnych, będzie nowego życia, zależy byt, moc państwa i Narodu. Może niedostatecznie się docenia, jak bardzo byt Narodu i państwa zależy od rodziny, od jej warunków bytowania, od możliwości społecznych, prawnych, politycznych

i ekonomicznych. W każdej dziedzinie nie można dojść „ani do progu”, bez pomocy zdrowej, nierozerwalnej, chrześcijańskiej i szanującej życie ludzkie, rodziny. Zainteresowani w tym są wszyscy: Kościół, który bierze dzieci Boże i daje je Ojcu Niebieskiemu, Naród i Państwo.

Doświadczenie poucza nas, że rodzinę kształtuje i pielęgnuje duch chrześcijański. Stąd, Najmilsze Dzieci, nasz wkład wnosimy w Wiary nowe Tysiąclecie, to chrześcijańska, zdrowa, szanowana, posiadająca swoje prawa narodowe i państwowe – rodzina, w której życie, najwspanialszy owoc i dar Ojca Niebieskiego, znajduje bezpieczeństwo, ochronę, opiekę i ukształtowanie.

Sprawdź także

Komunikat rzecznika prasowego Kurii Diecezjalnej

Informujemy, że wśród chorych na Covid-19 jest także biskup zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński oraz emerytowany biskup …