Opis obrazka

Modlitwa i odsłonięcie pomnika „Inki” w Gorzowie Wlkp.

„Nie chodzi o to, żeby człowiek był wielki w oczach innych. Chodzi o to, żeby człowiek był prawdziwy przed Bogiem” – mówił bp Adrian Put 4 października podczas Mszy św. w gorzowskiej katedrze, która poprzedziła odsłonięcie pomnika Danuty Siedzikówny „Inki”.

Na wstępie homilii biskup odniósł się do Ewangelii, w której Jezus mówi o kamieniu, który odrzucili budujący. – Jezus mówi tutaj o sobie. To On jest tym kamieniem węgielnym. To On jest fundamentem. I chyba właśnie od tego trzeba zacząć dzisiejszą refleksję. Naszą nadzieją nie jest żaden człowiek, żadna epoka, żadna ziemska wspólnota ani żadna ludzka sprawa. Naszą nadzieją jest Chrystus. To Chrystus został odrzucony. To Jego nie przyjęli ci, którzy uważali się za budujących Boży lud. To On został skazany na śmierć. A jednak właśnie Jego Ojciec wskrzesił z martwych i uczynił fundamentem nowego ludu – mówił na początku bp Put.

Jezus nie wycofał się, kiedy wierność zaczęła kosztować. – Właśnie w tej wierności Chrystusa znajduje się centrum dzisiejszej Ewangelii. Nie chodzi tylko o to, że kamień został odrzucony. Chodzi o to, że Chrystus pozostał wierny Ojcu pomimo odrzucenia. Pozostał wierny do końca i dlatego właśnie stał się kamieniem węgielnym – podkreślił kaznodzieja. – Myślę, że jest w tym coś bardzo dobrego także dla naszego życia. Człowiek w różnych momentach swojego życia staje wobec konieczności dokonania wyboru. Musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dobre, co jest prawdziwe, czego powinien się trzymać. Szczególnie wtedy, kiedy wybór nie jest łatwy i kiedy wierność temu, co uznajemy za słuszne, może nas kosztować. Wtedy pojawia się sumienie. Sobór Watykański II nazwał je „najskrytszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem”. Sumienie jest miejscem, w którym człowiek rozpoznaje dobro i zło, słyszy głos Boga i odpowiada na Jego wezwanie – dodaje.

Odniósł się również do kwestii wierności sumienia, która powinna charakteryzować chrześcijanina. – Tutaj chciałbym dzisiaj wspomnieć Danutę Siedzikównę „Inkę”. Nie dlatego, że dzisiejszą Eucharystię chciałbym zmienić w uroczystość patriotyczną. Jesteśmy tutaj przede wszystkim na Mszy św. W centrum tej liturgii jest Chrystus – mówił biskup i kontynuował: – Ale wydarzenie, które dzisiaj przeżywamy, daje nam dobrą okazję, żeby zastanowić się właśnie nad wiernością człowieka.

W naszej pamięci zapisały się jej słowa: „Zachowałam się jak trzeba”. – Nie chodziło o to, jak będzie oceniała ją historia. Nie chodziło o sławę czy uznanie. W sytuacji krańcowej chciała pozostać wierna temu, co uważała za swoją powinność. Oczywiście jej sytuacja była zupełnie inna od naszej. Żyła w konkretnym czasie, w określonych warunkach historycznych. Podejmowała decyzje, których nie możemy po prostu przenosić na nasze czasy. Nie żyjemy przecież w roku 1946 – mówił kaznodzieja. – Ale pozostaje coś, co jest wspólne człowiekowi każdego pokolenia: wierność. Dzisiaj również człowiek staje przed wyborem między tym, co łatwiejsze, a tym, co uważa za słuszne – dodał.

Przypomniał również, że w życiu człowieka, którego przekonania mają swoje źródło w Ewangelii, przychodzą momenty, kiedy za te przekonania trzeba coś zapłacić. – Czasem będzie to rezygnacja z własnej wygody. Czasem utrata czyjejś sympatii. Czasem konieczność powiedzenia „nie”, kiedy łatwiej byłoby powiedzieć „tak” – zauważył bp Put i kontynuował: – I nie chodzi tutaj o szukanie konfliktu ani o udowadnianie wszystkim dookoła, że mamy rację. Chrześcijańska wierność jest potrzebą ciągłego sprzeciwiania się światu. Czasem wierność będzie wymagała odwagi, żeby powiedzieć „nie”. Ale czasem będzie wymagała pokory, żeby powiedzieć: „pomyliłem się”, „przepraszam”, „potrzebuję przebaczenia” – dodał.

Na zakończenie podkreślił, że niezwykle ważna jest pamięć o minionych wydarzeniach i postaciach, ale dodał, że dla chrześcijanina sama pamięć nie wystarczy. – Można pamiętać człowieka i niczego nie zmieniać w swoim życiu. Można znać historię i nadal wybierać kłamstwo zamiast prawdy. Dlatego to wydarzenie może stać się dla nas czymś więcej niż tylko wspomnieniem przeszłości. Może być pytaniem skierowanym do każdego z nas: „Czy ja potrafię być wierny?”, „Czy potrafię być wierny Chrystusowi wtedy, kiedy jest to trudne?”. To są pytania nie tylko na dzisiejszą uroczystość. To są pytania na całe nasze życie. Bo ostatecznie nie chodzi o to, żeby człowiek był wielki w oczach innych. Chodzi o to, żeby był prawdziwy przed Bogiem – podkreślił na zakończenie.

Pomnik stanął na gorzowskim skrzyżowaniu ulic Hawelańskiej i Zabytkowej. To inicjatywa Stowarzyszenia na Rzecz Budowy Pomnika i Ochrony Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Gorzowie. Jego prezesem jest Sebastian Pieńskowski.

Danuta Siedzikówna „Inka” była sanitariuszką i łączniczką 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Została aresztowana przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa i skazana na śmierć, mając niespełna osiemnaście lat.

KAI

Sprawdź także

4 tys. pątników na pielgrzymce różańcowej w Rokitnie

Przeszło 4 tys. osób wzięło udział w dorocznej Pielgrzymce Róż Żywego Różańca i Apostolstwa Margaretka …