sobota , 24 października 2020

Liturgia Wielkiego Piątku w Paradyżu

Bp Tadeusz Lityński przewodniczył liturgii Wielkiego Piątku w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu. Transmitowała ją TVP3 Gorzów Wlkp. i Radio Zachód.

– Krzyż prowadzi nas do Zmartwychwstania. Krzyż jest kluczem do nieba – mówił bp Tadeusz Lityński w paradyskim seminarium .

Na wstępie biskup podkreślił, że dzisiejsza modlitwa to uczestnictwo w cierpieniu i w chwili śmierci Zbawiciela świata. – Dzisiejsza liturgia Wielkiego Piątku zaprasza nas do skonfrontowania się z procesem fizycznego umierania, od którego uciekamy, ale ostatecznie nie możemy przecież uciec. Zaprasza nas do pokoju człowieka umierającego, aby ucząc się na doświadczeniu i korzystając z mądrości Kościoła, włączać tę praktykę przechodzenia „do Domu Ojca” w nasze życie – mówił biskup.

– Zapewne wielu z nas doświadczyło takiej chwili, gdy przy nas dokonało się czyjejś odejście z tego świata, gdy ktoś przy nas umierał. I nie możemy wykluczyć, że w bliższej czy dalszej przyszłości będziemy świadkami takiego wydarzenia. Jak wielu ludzi na świecie i w naszej Ojczyźnie zostało w ostatnim czasie zaskoczonych taką sytuacją obecności przy odejściu bliskiej osoby. Takie sytuacje nas zaskakują, jesteśmy nieprzygotowani, towarzyszą nam smutne uczucia, niepokój serca. A przecież taka sytuacja może zdarzyć się w najbliższym czasie. Jak się zachować, co powiedzieć, jaką przyjąć postawę, gdy jesteśmy przy łóżku umierającej osoby, tym bardziej jeśli jest to osoba nam bliska i przez nas kochana. Liturgia Dnia Wielkiego Piątku podpowiada nam jak się zachować, co powiedzieć, jak pomóc – kontynuował.

Duchowny zauważył, że milczenie w Liturgii Wielkiego Piątku odgrywa bardzo ważna rolę. Nawiązuje do powagi związanej z majestatem śmierci. – W pokoju umierającego można rozmawiać o wszystkim, można hałaśliwie się zachowywać. Ale czy warto, czy to przystoi? Najtrudniej patrzeć, jak ktoś umiera. Najtrudniej być obecnym w takiej chwili rozstania. Nie można robić hałasu i rabanu. Potrzebna jest cisza. Ale nie wystarcza cisza, bezmyślne przebywanie. Potrzebna jest modlitwa serca. Ta modlitwa na wzór najpiękniejszej, najbardziej wartościowej modlitwy, czyli Eucharystii. Właśnie dlatego cała liturgia dnia dzisiejszego oparta jest na schemacie liturgii mszalnej – wyjaśnił biskup.

– Akt pokutny to chwila ciszy, gdy celebrans leży twarzą do ziemi przed ołtarzem, który jest miejscem świętym. Ta postawa oznacza jednocześnie szacunek, jak i pokutę. Człowiek z twarzą zwróconą do ziemi przed świętym Bogiem wyraża prawdę o sobie, o swej małości i o swej grzeszności – dodał.

W liturgii Wielkiego Piątku nie brakuje słowa Bożego. – W chwili umierania potrzebna jest obecność lektura Pisma św. Bóg koi niepokój, pokrzepia i uspokaja lepiej niż ktokolwiek z ludzi. Przy tajemnicy odejścia nie może zabraknąć obecności Słowa Bożego i daru modlitwy – zauważył.

Kaznodzieja zauważył, że po homilii jest część przypominająca ofiarowanie. – Tym razem zamiast chleba i wina Kościół na patenie składa prośby skierowane do miłosiernego Boga. Tymi prośbami obejmuje najważniejsze sprawy wierzących i niewierzących, Kościoła i świata, żywych i zmarłych. Jako wspólnota Kościoła nie zostawiamy umierającej osoby w samotności, ale łączymy się z nią tak jak dzisiaj Kościół łączy się z cierpiącym Chrystusem przez modlitwę – mówił w homilii.

– Po tej wspaniałej modlitwie nastąpi podniesienie. Dziś zamiast Świętego Chleba i Kielicha wypełnionego Krwią Chrystusa, kapłan trzykrotnie podniesie i odsłoni Krzyż, a na nim wizerunek Chrystusa. Upadniemy przed Nim na kolana i oddamy Mu chwałę. Podobnie jak to czynimy w czasie podniesienia w liturgii mszalnej. Ten akt jest wyznaniem wiary w nasze zbawienie; wyznaniem szacunku i wdzięczności wobec Jezusa, który tak drogo zapłacił za wybawienie nas od grzechu i śmierci wiecznej. Piękną praktyką naszych ojców było podanie w czasie zbliżającej się śmierci, w czasie agonalnym krzyża do ucałowania. Tak, to było uszanowanie Jezusa cierpiącego, ale nade wszystko było to połączenie się  i zjednoczenie z cierpiącym – kontynuował.

W liturgii Wielkiego Piątku pochylamy się w pokorze i rozważamy najważniejszą śmierć, jaka się kiedykolwiek wydarzyła na ziemi. – Śmierć Chrystusa zawsze pozostanie szczególną, zawsze pozostanie wyjątkową. Bo jest to śmierć Syna Bożego. Przez tę śmierć Bóg wkroczył w życie człowieka ze swoim miłosierdziem. Boże miłosierdzie przychodzi do nas przez krzyż. Krzyż prowadzi nas do Zmartwychwstania. Krzyż jest kluczem do nieba – mówił bp Lityński.

Po adoracji Krzyża w liturgii Wielkiego Piątku ma miejsce obrzęd Komunii świętej, które poprzedza wspólne odmówienie Modlitwy Pańskiej. – Czyż Kościół nie zachęca do praktyki Wiatyku, Komunii św. dla chorych? Warto  o tym pomyśleć w naszej praktyce życia wiary, aby chorzy w domach, szpitalach, hospicjach mieli udział w komunii św. Nawet w tym trudnym czasie jest to możliwe przy zachowaniu wymogów sanitarnych. Dzisiaj poprośmy Jezusa, aby dał nam swoją moc na takie chwile. Trzeba jednak zauważyć, że żyjemy w czasie, gdy z powodu epidemii wielu chorych umiera niestety w samotności szpitalnej sali. Względy sanitarne nie pozwalają nawet na obecność rodziny: męża, żony, dzieci czy rodziców. Znakiem czasu jest czuwanie przy umierającym bez umierającego. Tym bardziej potrzebny jest tam kapłan z Wiatykiem i modlitwą Kościoła, aby „w godzinie śmierci” nie zabrakło przy naszych bliskich obecności Tego, który sam doświadczył samotności śmierci – mówił duchowny.

W tym roku wyjątkowo nie ma przygotowanego Bożego Grobu, ale cała tajemnica obecności Jezusa jest ukryta w tabernakulum. – Trwamy na adoracji. I tu znajdujemy odpowiedź na pytanie, jak zachowują się chrześcijanie po pogrzebie bliskich. Czyż nie trwają na modlitwie? Czyż nie wołają o Zmartwychwstanie? Jako ludzie wiary trwamy w postawie nadziei na zmartwychwstanie. A kluczem do Zmartwychwstania jest krzyż naszego Pana. Bądźmy więc dumni z krzyża, bo wiemy co się na nim wydarzyło – podkreślił biskup.

– Wyciszmy nasze serca, spójrzmy ze spokojem na nasze życie i na wszystkie aktualne sprawy, które powracają w naszych myślach. Tylko w takiej atmosferze, w ciszy i w skupieniu przy umierającym Chrystusie przemówi do nas Bóg przez krzyż swojego Syna – dodał.

Krzysztof Król
„Gość Zielonogórsko-Gorzowski”

Materiał na stronie „Gościa Zielonogórsko-Gorzowskiego”zgg.gosc.pl 

Gość Niedzielny

Sprawdź także

Dyspensa dla wiernych ze „strefy czerwonej”

W związku ze wzrastającą liczbą zakażeń koronawirusem i nowymi obostrzeniami sanitarnymi, dotyczącymi liczby wiernych podczas …